O “Fiasku” Lema

Lubię Lema i dorastałem na jego “Cyberiadzie”. Lubię też, pardon my French, opowieści o rakietach – latanie po kosmosie, odkrywanie nieznanego, statki na wstecznym ciągu najeżone gąszczem radiatorów. Sukcesywnie czytam więc kolejne kosmiczne Lemy, a teraz właśnie skończyłem “Fiasko” – a to opis tego, o czym dla mnie jest ta książka.

Z erpegami nie ma to nic wspólnego, a ja spoiluję akcję powieści. Czytelniku, zostałeś ostrzeżony.

Ludzie w “Fiasku” mają do swojej dyspozycji latanie z prędkościami podświetlnymi na pokładzie kilometrowych statków, obracanie planet w pył, wskrzeszanie zmarłych i, przynajmniej w ograniczonym stopniu, podróże w czasie; może to mizantropia, ale przeraża mnie ta ludzka wszechmoc. Lem opisuje skalne lasy Tytana jako upiorne w swojej bezcelowości, ale przecież nie były one upiorne, dopóki nie stały się scenerią dla bohaterów powieści; to dopiero człowiek wprowadził do Bogu ducha winnego kawałka postrzępionej skały swoje nieznośne egzystencjalne rozterki. Ja sam znajduję komfort w milczeniu kosmosu, w poczuciu, że są rzeczy, których nie sięgają ludzkie problemy, że gwiazdy i (prawdopodobnie, oby!) życie na ziemi będą trwały dłużej niż my, a my sami jesteśmy ostatecznie kroplą wody w oceanie. Zamiana świata pozaludzkiego w ludzki jest dla mnie bardziej niepokojąca niż najstraszniejsze Lovecraftowskie potwory.

Pisze się o tym, że “Fiasko” jest o niemożności kontaktu między cywilizacjami, ale ja widzę w nim raczej tragikomedię, w której ostatecznej klęski można było wielokrotnie uniknąć. W skóry bohaterów-astronautów rodem z “Niezwyciężonego” i “Edenu”, mężnych, uczonych, pięknych duchem, szlachetnych mężczyzn wkradły się osobowości działające obsesyjnie, krótkowzrocznie, ostatecznie – bez większego sensu; ta bezmyślność połączona z praktyczną wszechmocą daje monstrualne skutki. To opowieść o Trurlu i Klapaucjuszu uszczęśliwiających obce planety na siłę, tylko w kostiumie twardego SF, a nie bajek robotów.

Załoga międzygwiezdnego statku “Hermes”, o której opowiada “Fiasko”, ma do dyspozycji naukowe i filozoficzne teorie, komputerowe analizy określające prawdopodobieństwo ich działań, szczytne idee zjednoczonej ludzkości, a ponad wszystko konwencję, w której kosmiczne okręty są obsadzane raczej ludźmi mądrymi. Mimo tego załoganci dość szybko dochodzą do wniosku, że dobrym pomysłem są demonstracje siły i niszczenie księżyca gospodarzy na powitanie. Ostatecznie destrukcji ulega najprawdopodobniej cała obca cywilizacja, a bohaterowie, choć nie noszą plastikowych samurajskich zbroi z pelerynami, faktycznie odgrywają rolę Dartha Vadera prowadzącego ostrzał z Gwiazdy Śmierci.

Kosmonauci zdają się na niepewne hipotezy, rozumują bez pełnych przesłanek, zdają się na rzut monetą, kiedy stawką jest los całej cywilizacji. Z drugiej strony – nigdy nie przyjmują do wiadomości absurdu głównego celu misji, pierwszego kontaktu. Porozumienie z pozaziemskimi cywilizacjami jest, mam wrażenie, czymś w rodzaju sztuki, szczytnej, ubogacającej, czyniącej świat lepszym, ale pozbawionej racjonalnych zastosowań (ba, to narażanie własnej cywilizacji na niebezpieczeństwo). Niszczyć obce kultury dla własnego zysku – to potworne, ale jednak zrozumiałe. Niszczyć je dla sztuki i ubogacenia ducha – to już groteska; gdyby bohaterowie byli konstruktorem Trurlem, wyśmiałby ich profesor Kereborn, ale jesteśmy w hard SF i konwencja, tragizm i patos na to nie pozwalają.

Zaślepienie bohaterów jest tym większe, że wbrew tytułowi powieści kontakt udaje się nawiązać. Załoga “Hermesa” nadaje w którymś momencie przekaz wideo na powierzchnię planety. Otrzymują odpowiedź, którą biorą za podstęp, kryjący prawdziwe intencje – jakby nie widząc, że OTRZYMALI ODPOWIEDŹ, że Inny spotkany w kosmosie przemówił, i to ich własnym językiem, że właśnie doszło do kontaktu, którego rzekomo szukali. Że ODNIEŚLI SUKCES.

Może, głęboko w sercu, wcale nie pragnęli porozumienia; pragnęli rozwalenia kogoś laserem.

~

PS. Moja interpretacja nie jest jedyną możliwą, ale podczas lektury raz po raz trafiałem na tropy, które ją umacniały. Rzucone mimochodem porównania załogi do małpoludów; analogie ich działań do bezmyślnych pozaziemskich maszyn; sugestia, puszczona w eter i jakby zapomniana przez narratora, że cała załoga popadła w szaleństwo; a także ten fragment:

(…) W sterowni dyżurował Tempe. Harrach naszedł go ze starą gazetą, która obudziła jego pasję; wyładował ją przed towarzyszem. Gazeta pochodziła z czasu, kiedy na Ziemi toczyły się zażarte swary o udział kobiet w wyprawie. Najpierw odczytał ustęp poświęcony życiu familijnemu, które winno znaleźć prawowite miejsce w ekspedycji, razem z obelgami rzucanymi przez przedstawicielki płci żeńskiej na SETI, opanowaną przez męską mafię, czym doprowadził się do takiego oburzenia, że gotów był podrzeć gazetę. Tempe, śmiejąc się, przytrzymał go za ręce – był to bądź co bądź rarytas, czcigodny zabytek w gwiazdozbiorze Harpii, który nie wiedzieć jak dostał się do bagażu Harracha. Tak przynajmniej twierdził. Tempe, innego zdania, zachował je dla siebie. Harrach ze swoim burzliwym temperamentem potrzebował takich artykułów, żeby je piorunować. Idiotyzm tkwiący w żądaniach tego równouprawnienia jawił się w sposób zbyt oczywisty, by warto mu poświęcać uwagę. Kobiety, a więc żony, matki, więc dzieci, przedszkole, żłobek, kiedy gnali z naładowanymi sideratorami, statkiem przy całej swej mocy znikomym wobec obcej cywilizacji, która pochłonęła ich wyrzucaną w Kosmos przez wieki sferomachią. Morza farby drukarskiej wylały się w tej sprawie. Muzułamanie wysyłali dwunastoletnich chłopców na front, ale nie dzieci w kołyskach. Harrach żałował niezmiernie, że nie może tu, zaraz, w cztery oczy palnąć autorce tych bredni, co o niej myśli. (…)

Tak jak w innych znanych mi kosmicznych Lemach, załoga w powieści jest wyłącznie męska; kobiet w “Fiasku” brak. Jak bezmyślnie, banalnie, bzdurnie brzmi czytana w latach 20. XXI wieku tyrada Harracha, w świecie przedstawionym jednego z najlepszych astronautów i ambasadorów ludzkości!

Skomentuj

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s