[magiczny przedmiot] Dziadowskie Gęśle Kiśnięcia Miodu

(wybaczcie)

Dziadowskie Gęśle Kiśnięcia Miodu wyglądają zwyczajnie, jak to gęśle, a jak wyglądają gęśle, wszyscy wiemy. Drewno instrumentu zdobi ornament przedstawiający liście rzepy. Znaczenie ornamentu pozostaje zagadką.

Wprawny muzykant, a nawet i przeciętnie uzdolniony wędrowny dziad, zdoła z łatwością wydobyć z Gęśli łagodną, chwytającą za serce melodię. Słuchacze mogą być oczarowani, jednak nie będzie to zasługa magii. Co najwyżej takiej magii, którą rodzi rzemieślnik wkładający serce w wykonanie swojego dzieła, czy to gęśli, czy to pługa, czy to misternych kabłączków.

Zaklęcie i klątwa Dziadowskich Gęśli ujawnia się później. Zagranie na nich choćby krótkiego utworu wystarczy, żeby miód w całej izbie okrutnie i bezpowrotnie skisł.

Ostatni posiadacz Dziadowskich Gęśli Kiśnięcia Miodu jest ścigany przez wiernych wojów kniazia Pomścibora, którzy nie ustaną w pościgu.

Advertisements

Quentin 2018 – prowadziłem Hotel Arkonę

W okolicy Święta Niepodległości prowadziłem Hotel Arkonę, zwycięzcę ostatniej edycji Quentina. Grali Dreamwalker i ekipa, z którą testowałem Pomiot – Gosia, Marta i Robert. Poniżej spoilery.

Continue reading “Quentin 2018 – prowadziłem Hotel Arkonę”

Przewodnik po Quentinie 2018

Tegoroczna edycja Quentina była drugą największą w historii konkursu. Przyszły na nią 23 prace. Przeczytanie wszystkich to sporo roboty, a czytając na wyrywki można przeoczyć parę świetnych przygód.

W tym roku jako sędzia miałem okazję (i obowiązek) przeczytać wszystkie. Moje komentarze o poszczególnych scenariuszach wylądowały na stronie konkursu. Za to tutaj ląduje prywatny ranking i krótki przewodnik dla każdego, szukającego jakiejś nowej przygody dla siebie.

Wyjątkowo będzie bez spoilerów! Więc zapraszam do lektury wszystkich graczy, którzy chcieliby pomęczyć MG, żeby im coś poprowadził.

Podobny przegląd przygód z tej edycji napisał Enc na swoim blogu, a z perspektywy jurora pisała też Blanche.

Continue reading “Przewodnik po Quentinie 2018”

Figurki z Runebounda

Skala mniej więcej jak we Władcy Pierścieni.

Paskudny, gumowaty plastik. Usuwania nadlewek z takiego szajsu życzę tylko osobistym wrogom. Wygięte części można naprostować po kąpieli w gorącej wodzie. Po ostygnięciu wyginają się z powrotem.

Detale niezbyt elegancko odlane, ale oszczędne, w odpowiedniej ilości i w ważnych miejscach. Pozy od średnich (kotołaczka) do świetnych (mag). Przyjemnie dla odmiany pomalować coś na podstawie ilustracji, przelecieć przez sześć różnych schematów kolorów i pobawić się różnymi technikami.

2/5 (Runebound to nie kaszana, ale figurki GW generalnie są lepsze)