Bezdroża Shyish (7): Mogilne biesy

Dla mieszkańców mogił potworność to błogosławieństwo.

W swoich ciemnych rytach i ludożerczych ucztach porzucają człowieczeństwo: ludzką słabość, ludzki umysł i ludzką postać. Najstarsi z nich nie są już śmiertelnikami, lecz prawdziwymi duchami lasu – lub bogami. Continue reading “Bezdroża Shyish (7): Mogilne biesy”

Advertisements

Figurki z Runebounda

Skala mniej więcej jak we Władcy Pierścieni.

Paskudny, gumowaty plastik. Usuwania nadlewek z takiego szajsu życzę tylko osobistym wrogom. Wygięte części można naprostować po kąpieli w gorącej wodzie. Po ostygnięciu wyginają się z powrotem.

Detale niezbyt elegancko odlane, ale oszczędne, w odpowiedniej ilości i w ważnych miejscach. Pozy od średnich (kotołaczka) do świetnych (mag). Przyjemnie dla odmiany pomalować coś na podstawie ilustracji, przelecieć przez sześć różnych schematów kolorów i pobawić się różnymi technikami.

2/5 (Runebound to nie kaszana, ale figurki GW generalnie są lepsze)

Bezdroża Shyish (4): Śmierć Ptaków

Czasem pojawia się na wiecach, w świątyniach lub przy ogniskach podróżnych. Jej przyjście zapowiada cichy szelest sikor i zięb, spadających bez życia z gałęzi.

Tubylcy składają jej ofiary, a jej wola jest bezsprzecznie wykonywana. W kraju zapomnianym przez ludzkich bogów ludziom muszą wystarczyć bóstwa ptaków.

Być może zła dola lub Zmieniający Drogi sprawią, że wędrując, zaczniesz znajdować na szlaku martwe ptaki, a w końcu trafisz na polanę usłaną ptasimi truchłami jak zwiędłymi liśćmi.

Wtedy uciekaj.

Śmierć Ptaków bierze udział w konkursie na potwora, organizowanym na blogu Ex Profundis. To część inicjatywy Dark Age of Sigmar, w ramach której modelarze tworzą figurki opowiadające mroczne i niepokojące historie, dziejące się w Dziewięciu Krainach, miejscu akcji najnowszej inkarnacji bitewnego Warhammera fantasy.

Bezdroża Shyish (3): Wędrujący umarli

Osada zapełniła się szczękiem uzbrojenia i klekotem kości. Wychodzący z puszczy umarli nosili znaki Pelikana i Śmierci Ptaków. Patrzyli przed siebie, tylko z rzadka kierując oczodoły w stronę chat. Wiele razy już tu byli, jeszcze wiele razy będą.

Być może wykonują rozkazy nieznanego wodza i ciągną na bitwę. A może wędrują bez celu, siłą przyzwyczajenia odtwarzając ruchy wojsk z zapomnianych wojen.

Nocami wojownicy rozbiją obóz. Siedzący przy martwych ogniskach umarli wydadzą się rozmawiać, jakby wspominali lata wędrówki i dawne bitwy. Jednak pozbawione warg usta nie wydadzą żadnego dźwięku, jaki mogliby usłyszeć śmiertelni.