Quentin 2015 (5): Nawałnica Horrorów

Ilustracja Agnieszki "Ajsaf" Szafraniec ze scenariusza

Ilustracja Agnieszki “Ajsaf” Szafraniec ze scenariusza

Scenariusz Moniki Czyżowicz do Earthdawna – link.

Scenariusz drogi fantasy na 2-3 sesje (choć obstawiam, że da się poprowadzić w jedną) – bohaterowie razem z czarodziejką Keirą wyruszają, by odzyskać magiczny kryształ wielkiej mocy. Do poprowadzenia jako część kampanii albo jednostrzał.

Spoilery bezlitosne i bezczelne.

“Autor poematu” – kiedy przeczytałem to w stopce Nawałnicy, przypomniałem sobie wątpliwą poezję z paru erpegów i przeszły mnie ciarki. A tu proszę – poemat (czy może ballada) jest lekki, zabawny i dodaje wartości scenariuszowi. Szacunek.

W Nawałnicy opisana dokładnie jest tylko jedna postać – zleceniodawczyni, czarodziejka Keira. Myślę, że może właśnie tak powinno się opisywać BN-ów – drobne zachowania czarodziejki, jej charakterystyczny wygląd i okazywane przez nią emocje powinny pozwolić graczom zżyć się z nią i zaangażować się, kiedy będzie groziło jej niebezpieczeństwo.

Przez dużą część scenariusza bohaterowie podróżują do Tisoary, zrujnowanego miasta. Nie ma tu wielkich wyzwań, nie dzieje się też nic ściśle związanego z fabułą przygody – bójka z nomadami tu, spotkanie z królową orków tam, parę potworów na szlaku. Zastanawiam się, czy takie chwile nie są w RPG równie ważne, jak sceny akcji lub grozy – czy nie gramy właśnie po to, żeby odetchnąć, wczuć się w postacie i pozwiedzać Barsawię? W Nawałnicy ta, powiedzmy, część spoczynkowa scenariusza jest fajnie poprowadzona – jest różnorodnie, BG cały czas mają coś do zrobienia, czuć nastrój odradzającego się, dzikiego, ale jednak przyjaznego świata. Najlepszy moment? Przy okazji wykonywania swojego zadania BG mogą przynieść wspomnianej królowej orków wieści o najeździe złego Imperium Therańskiego i zwyczajnie, od niechcenia, pchnąć całe królestwo orków do walki z najeźdźcami. Albo i nie, bo w drużynie jest przynajmniej jeden sympatyk Imperium.

Po dotarciu do Tisoary mamy atak wrogów, zwrot akcji, konflikt tragiczny dwóch dobrych postaci (a przynajmniej stosunkowo dobrych) i dużo okazji, żeby drużyna pokłóciła się ze sobą, co zrobić ze zdobytym artefaktem. Tak jak w Smoczym Dziecięciu, w Nawałnicy dużo będzie zależeć od tego, ile życia gracze tchną w postacie i konflikt między nimi.

W finale przygody widzę dwa kiksy. Po pierwsze, BG stają przed wrogiem nie do pokonania i sytuację ratuje poświęcenie BN-a. Można to pewnie rozegrać dobrze i emocjonująco, ale MG musi uważać, żeby nie stworzyć wrażenia, że gracze są tylko scenerią dla przygód postaci niezależnych. Po drugie, największym zagrożeniem dla graczy jest ziszczenie się przepowiedni żebraka (skutkujące potencjalną utratą postaci), które następuje, jeśli gracze nie dadzą mu jałmużny – i wychodzi na to, że jednym z najważniejszych wyborów przygody, nie mniej ważnym od tego, czy służyć Barsawii, czy Imperium, albo co zrobić ze złą mocą ukrytą w krysztale, jest to, czy dać żebrakowi parę miedziaków.

Poza tymi dwoma kiksami, dość łatwymi do ominięcia przez MG, Nawałnica Horrorów to solidna, przyjemna przygoda. Technicznie znacząco lepsza od Przebudzenia i Pamięci, ale bez fajerwerków ze Smoczego Dziecięcia czy Złodzieja Czasu. Dobra rzecz – widziałbym ją zwłaszcza jako część większej kampanii.

Advertisements
This entry was posted in rpg and tagged , . Bookmark the permalink.

3 Responses to Quentin 2015 (5): Nawałnica Horrorów

  1. Pingback: Quentin 2015: Nawałnica Horrorów | Plany i plotki

  2. Thofes says:

    Podoba mi się recenzja, aczkolwiek niespecjalnie zgadzam się z oceną kiksa dotyczącego żebraka. Jest bowiem mało istotne, czy to żebrak, płaczące dziecko etc. Istotą tego momentu, jak ją rozumiem, jest koncepcja: dobro wraca jako dobro, zło, jako zło. Nawet małe dobro wyświadczone gdzieś komuś kiedyś może zaprocentować. Wybór przygody bowiem w tym miejscu to nie wspomaganie żebraka, ale klasyczne pytanie: czy dopuścić odruch serca, czy nie. Ileż bowiem drużyn po prostu kopnęłoby, albo wyśmiałoby żebraka? Przyznaję szczerze, że lubię takie motywy, szczególnie jako miłośnik Władcy Pierścieni, która przecież jest zbudowana na tym schemacie. Drobne rzeczy, słabi bohaterowie powodują coś wielkiego, coś istotniejszego od potęgi mieczy oraz magii. Doskonale sobie zdaję sprawę, ze takie podejście jest obecnie średnio modne, ale właśnie dlatego wydaje mi się oryginalne oraz odróżniające ten scenariusz od wielu innych. Dla mnie to ważniejsze od sprytnych fajerwerków. Oczywiście wymaga to pewnej empatii GMa oraz podejścia do tego scenariusza ze sporym kawałkiem serca. Skoro właściwie jednakTolkienowi to nie zaszkodziło, nie zaszkodzi także tutaj.

    Like

Skomentuj

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s