Quentin 2017: Festyn w Oberseert

Przygoda Dawida Szymańskiego i Michała Laskowskiego: link.

Warhammer. Dwie drużyny, dwaj MG. Jedno miasto, o którego losach zadecydują. Jedna-dwie sesje z gotowymi postaciami (obstawiam, że raczej dwie). Jest opcja poprowadzenia połowy scenariusza samodzielnie, dla jednej drużyny, i/lub włączenia przygody w istniejącą kampanię.

Dobra rzecz. Obstawiam, że to tegoroczny zwycięzca Quentina.

Poniżej ciężkie spoilery.

Jedna drużyna jest imperialnymi poszukiwaczami przygód w miasteczku Oberseert, druga knującymi przeciw nim skavenami. Poszukiwacze przygód, żeby zyskać przychylność kupców i zrobić interes, mają zniesławić syna miejscowego hrabiego. Syn hrabiego pada ofiarą zabójstwa zleconego przez szczuroludzi. BG-ludzie zostają oskarżeni, w mieście rośnie panika, a skaveni planują inwazję. Wszystko kończy się wielką bitwą.

W Festynie warhammerowy Stary Świat ożywa. To mieszczańskie średniowiecze z Tolkienem na obrzeżach. Pokutnicy, mytnicy i podatki. Krasnoludzkie ruiny wykorzystywane jako kanały. Bardzo średniowieczny i działający na wyobraźnię konflikt między wyniosłym hrabią i cieszącymi się coraz większymi przywilejami mieszczanami. Sam hrabia, człowiek pobożny, posyła sługi, żeby co rano budziły jego światowego dorosłego syna, otrzeźwiali zimną wodą i wybierali mu skromne stroje. Korytarze w kanałach są okresowo zalewane. Postacie i miejsca mają własną osobowość, wyróżniają się, a równocześnie są bardziej rodem z prawdziwego świata, a nie z melodramatu, filmu akcji czy spaghetti westernu. Ja wiem, że słowo “realizm” zostało w dyskusjach o RPG zarżnięte już wiele razy, ale tutaj pasuje.

Jestem zachwycony, że skrytobójca wynajęty przez Skavenów “ze względu na postępujące szaleństwo oraz trudności w komunikacji pomiędzy gatunkami” zabija nie hrabiego, a jego syna. To jak z filmów braci Coen. Świetny jest natchniony kaznodzieja, który czerpie wizje z ukrytego pod szatą kawałka spaczenia, a przy tym jest całkiem przyzwoitym człowiekiem. Równie świetnie wyszły postępujące niepokoje w mieście i reakcja strażników.

Dla drużyny ludzi osią przygody jest śledztwo. Problem ze śledztwami polega na tym, że w kryminałach pisarz opisuje, jak jego postać rozwiązuje jego własną zagadkę; na sesji gracze nie są wszystkowiedzący i śledztwo może utknąć w martwym punkcie. Można tego na różne sposoby unikać. W Festynie cała zabawa polega na tym, że akcja rozwija się, choćby śledztwo (niełatwe!) stanęło: niepokoje rosną, zaczynają się lincze, w końcu skaveni wyłażą z nor i robią masakrę. Bohaterowie czekają na barkę z towarem na którym mogą ubić interes, więc mają motywację, żeby miasto nie popadło w ruinę.

Na tym tle przygoda skavenów wygląda mniej widowiskowo. Nie wiem, czy szczuraki będą miały dosyć rzeczy do roboty, żeby zgrały się z drużyną ludzi. Ale, prawdę mówiąc, jakbym miał teraz wybrać, kim wolę grać, i tak wybrałbym skavena. Szczuroludzie są ambitni, bezczelnie nikczemni, a równocześnie trochę szaleni i nieporadni. Chce im się kibicować.

Festyn w Oberseert jest bardzo czytelny. Ma przejrzysty skład: nie wiem, jak sprawdzi się na sesji, ale do zapoznania się ze scenariuszem przed grą nadaje się świetnie. Najpierw opisane są miejsca i postacie, potem akcja. Coraz bardziej przekonuję się do takiej formy, bo czytelnik (prawie) cały czas wie, o co chodzi. Przygoda wspomina tylko o najważniejszych lokacjach: kanały mają 3-4 opisane pomieszczenia i to wystarczy do przedstawienia całej kolonii skavenów na potrzeby jednostrzału. BN-i są opisani skrótowo, często np. nie mają opisanego wyglądu, który MG bez problemu zaimprowizuje, a którego w innym przypadku trzeba by uczyć się na pamięć albo sprawdzać na sesji w notatkach. Czasem z wyglądu opisane są tylko zapadające w pamięć detale:

Niedźwiedzia postura Tileańczyka wygląda komicznie w połączeniu z obcisłym, bogato zdobionym kupieckim kaftanem. Bawiąc się sygnetem wyjaśnia czego oczekuje od drużyny

Jak dla mnie to jeden z najlepszych opisów tej edycji.

Nie wiem, czy prowadzenie na dwóch MG wyjdzie, nigdy nie próbowałem tego robić. Ale wierzę autorom na słowo. Festyn w Oberseert to przygoda, która przypomina mi, po co jest fantasy i Warhammer.

(jutro bonus: będzie o Pomiocie)

Advertisements

One thought on “Quentin 2017: Festyn w Oberseert

  1. Festyn jest w porządku, ale ilość tekstu, jego prezentacja i morze literówek moim zdaniem kierują go w najlepszym razie na wybrzeże wyróżnień. Pomiot ma taką moc, że nie widzę dla niego innego miejsca, niż pierwsze. 🙂

    Like

Skomentuj

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s