Quentin 2017: Ach, ci Norsmeni

Scenariusz Mateusza Rosłonkiewicza do Warhammera: link.

Gracze wcielą się w warhammerowych Wikingów na łupieżczej wyprawie. Jednostrzał i najkrótsza przygoda tej edycji (8 stron).

Poniżej spoilery!

Niedawno się zastanawiałem, jak napisać scenariusz, w którym bohaterowie uczestniczyliby w przegranej bitwie. W życiu nie wszystko jest do wygrania, a decyzje, co robić w obliczu porażki, mogą być bardziej emocjonujące od knucia, jak zwyciężyć. Taką bitwą zaczynają się Ach, ci Norsmeni, więc już wiem, jak można się za to zabrać.

Kapituła pewnie przyczepi się do liniowości i braku motywacji dla bohaterów – i słusznie, bo tekst często zakłada, że gracze muszą coś zrobić, że dadzą się pojmać, że w czasie bitwy pójdą akurat do spichrza, a nie gdzie indziej. Ale przerobienie przygody w taki sposób, żeby pozwalała na większą wolność graczy, nie powinno być trudne. Na przykład:

[kiedy bohaterowie łupią spichlerz, Norsmenów atakuje kawaleria, a ich przywódca,] Botvar, rusza sam do Hildy [imperialnej czarodziejki], żeby ją pozbawić życia, jednak zostaje przez nią unicestwiony.

Ja bym tutaj widział otwartą sytuację: bohaterowie słyszą okrzyk wojenny imperialnego rycerstwa, a my puszczamy graczom jakąś dramatyczną muzykę. Rycerze szarżują, a na twarzach swoich przyjaciół, twardych Norsmenów, bohaterowie po raz pierwszy widzą strach. Czas ucieka, co zrobią gracze? Wkrótce jakiś Norsmen się poddaje, a ci nędznicy z Imperium biorą go w niewolę, zamiast dobić. Może ojciec bohatera krzyczy do BG “Nie myślcie o honorze, uciekajcie!”? Czy bohaterowie zachowają honor, walcząc do końca (chociaż dzięki mocy Punktów Przeznaczenia nie taki straszny ten koniec)? Poddadzą się? Spróbują uciec?

Jeśli bohaterowie nie trafią do imperialnego lochu, jestem pewien, że wkrótce dowiedzą się, że siedzi tam jeden z ich przyjaciół i czeka na śmierć. I że mają szanse go uwolnić.

A jeśli gracze sprytem i odwagą pokonali niepowstrzymanych rycerzy i czarodziejkę? Stary, właśnie rozegrałeś świetną sesję.

Patrząc na całość: wybory mogłyby mieć większe konsekwencje (jeśli gracze wybiorą drogę ucieczki przez zamek, przebijanie się przez bogate komnaty i unikanie podpitych możnych byłoby ciekawsze niż walka z kilkoma więcej strażnikami). Wątki, które są ledwie napoczęte, można by rozwinąć (co robi norski wróżbita na okręcie wojennym? co inni Norsmeni będą sądzili o dotkniętym mutacją bohaterze?). No i nie pogardziłbym paroma szczegółami czy klimatycznymi opisami. Albo mapami świetnie by wypadły i przy zdobywaniu wioski, i przy penetrowaniu więziennych korytarzy.

Przy czym bardzo szanuję krótkie scenariusze. Ile tekstu w przygodzie, choćby wyśmienitej, MG i tak zapomni albo przerobi pod własne gusta? Ach, ci Norsmeni to prawie że szkic scenariusza, szkielet. Ale obstawiam, że można na tym szkielecie zbudować emocjonującą sesję.

W następnym odcinku: Miłość Rodzicielska.

Advertisements

3 thoughts on “Quentin 2017: Ach, ci Norsmeni

Skomentuj

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s